miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

onet.pl: Skandal na kolei. W sprawie nowosądecki Newag

2 3 018

Nowosądecka firma NEWAG kontrolowana przez milionera Zbigniewa Jakubasa miała celowo wywoływać usterki w swoich pociągach, by przejąć intratne zlecenia na ich naprawę. Do takich zaskakujących wniosków doszła grupa hakerów, którzy na zlecenie firm kolejowych z całej Polski zajmowali się tajemniczymi awariami pociągów. O sprawie poinformował ogólnopolski serwis onet.pl

Czytaj również: Michał Kądziołka zgarnął przeszło setkę mieszkańców Nowego Sącza! Wspólny wyjazd na Jarmarki Bożonarodzeniowe to będzie HIT

Choć notowana na giełdzie spółka Newag produkuje pociągi jeżdżące w całej Polsce, nie ma monopolu na ich serwisowanie. Idące w miliony złotych zlecenia zaczęły dostawać inne polskie firmy z branży kolejowej. Wkrótce z powodu usterek z rozkładów jazdy zaczęły wypadać pociągi Newagu, m.in. na Dolnym Śląsku. Firma spod Bydgoszczy, która wygrała przetarg na ich serwis, mając podejrzenia, że ktoś ingerował w oprogramowanie pojazdów, postanowiła wynająć hakerów. Firma Newag wszystkiemu zaprzecza. Jej prezes w rozmowie z Onetem był bardzo opryskliwy. Z naszych ustaleń wynika, że tajemniczymi usterkami zajęło się CBA.

Najnowsze ustalenia są zaskakujące. Wskazują na celowe ingerencje w oprogramowanie i wprowadzenie blokad, które na wiele dni unieruchamiały pojazdy.

Bezpardonowa walka o wielką kasę
Rozmówcy Onetu tłumaczą, że w kuluarach toczy się bezpardonowa walka o przejęcie intratnych zleceń na obowiązkowe przeglądy pociągów. Newag, choć jest producentem pojazdów, zaczął przegrywać przetargi na ich serwisowanie. Powodem była zbyt wysoka cena, jaką oferowała spółka kontrolowana przez Zbigniewa Jakubasa.

– Dobrze, że się tym zajęliście, bo to, co dzieje, to zwykłe k*****. Dotknęliście niezwykle ważnego tematu, bezwzględnej walki o wielkie pieniądze na kolei – nie owija w bawełnę ekspert od bezpieczeństwa na kolei.

Opowiada nam, że system na kolei jest zbudowany tak, że istnieje pięć kategorii przeglądów pociągów. Gra o wielkie pieniądze zaczyna się od poziomu P3, bo jest on na tyle skomplikowany (wiąże się z rozebraniem pociągu), że spółka kolejowa albo ma do tego zadania własnych ekspertów, albo zleca to zewnętrznej firmie. Poziom przeglądu P4 wymaga jeszcze większej wiedzy i środków technicznych. Te zaawansowane przeglądy kosztują po kilkaset tysięcy zł za jeden pojazd albo i więcej.

– Jeszcze kilka lat temu tacy producenci taboru, jak Newag z Nowego Sącza i PESA z Bydgoszczy, potrafili zabetonować rynek usług serwisowych. Głównie oni zgłaszali się do przetargów na obowiązkowe przeglądy swoich pojazdów, bo inne firmy wiedziały, że stoją na straconej pozycji. Dominowała wtedy narracja producentów, że „Dokumentacja Systemu Utrzymania”, czyli swoista instrukcja obsługi danego pojazdu, jest tajemnicą producenta, jego wielką własnością intelektualną i pod żadnym pozorem, nie można tego przekazać innym firmom serwisowym. Prowadziło to do sytuacji, że spółki kolejowe w całym kraju były wręcz skazane na korzystanie z drogiego serwisu producenta. A ten, mając monopol na naprawę swoich pociągów, dyktował obłędne ceny, nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż dałaby inna firma – zaznacza ekspert od bezpieczeństwa na kolei w serwisie onet.pl.

– Analiza dla firmy SPS Mieczkowski trwała dwa miesiące. Po tym czasie udało się nam odblokować pociągi. Dziś jesteśmy pewni, że to było celowe działanie ze strony Newagu. Odkryliśmy ingerencje producenta w oprogramowanie, które prowadziły do wymuszonych usterek, do tego, że pociągi nie ruszały z miejsca – mówi w onet.pl Michał Kowalczyk, jeden z członków Dragon Sector. – Gdy w branży rozniosła się informacja, że SPS ma kogoś, kto znalazł rozwiązanie tych problemów, zaczęły do nas spływać zlecenia od kolejnych spółek kolejowych z Polski używających Impulsów. Łącznie od dziesięciu podmiotów, za pośrednictwem firmy SPS dostaliśmy zlecenia na sprawdzenie przyczyn awarii w 29 pojazdach jeżdżących m.in. w spółkach PolRegio, Kolejach Mazowieckich, Warszawskiej Kolei Dojazdowej i SKM-ce.

Odpowiedź Zbigniewa Konieczka, prezesa Newagu
Reporterzy onetu wysłali wiele pytań do Newagu, a potem zadzwonili do jego prezesa Zbigniewa Konieczka. Był opryskliwy, pouczał nas. Stwierdził, że sposób zadania przez nas pytań świadczy o tym, że jesteśmy dyletantami w temacie kolei, a poza tym nie potrafimy posługiwać się językiem polskim. Kazał czekać na oficjalną odpowiedź firmy.

Komentarze Facebook
Zobacz również
2 Komentarze
  1. Zygmunt pisze

    Jazda z Januszami.

  2. Sondeczanin dziekuje mularczykom pisze

    Podziekujcie mularczykom……………….

Zostaw odpowiedź