Prokuratura wskazuje prawdopodobną przyczynę katastrofy śmigłowca pod Limanową. Nie żyje 30-letni pilot
Pojawiają się pierwsze ustalenia dotyczące tragicznej katastrofy śmigłowca Robinson, do której doszło w nocy ze środy na czwartek na zboczach góry Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym. Śledczy wskazują, że do tragedii mogły doprowadzić trudne warunki atmosferyczne oraz bardzo duża prędkość lotu. W katastrofie zginął 30-letni pilot Błażej Czarnecki.
Czytaj również: Nielegalnie przebywali w Polsce. Straż Graniczna w Nowym Sączu w akcji
Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci, prokurator oraz eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Zakończono już oględziny miejsca katastrofy i zabezpieczono szczątki maszyny.
Śmigłowiec uderzył w zbocze góry
Według wstępnych ustaleń śledczych, w chwili zderzenia z górskim terenem śmigłowiec poruszał się z prędkością przekraczającą 200 kilometrów na godzinę. Dane te pochodzą z zabezpieczonych urządzeń pokładowych.
Jak podkreśla Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrata orientacji przestrzennej przez pilota podczas lotu w bardzo trudnych warunkach pogodowych.
– Najbardziej prawdopodobną przyczyną zdarzenia była utrata orientacji przez pilota spowodowana trudnymi warunkami atmosferycznymi. Z całą pewnością do wypadku mogła przyczynić się także duża prędkość śmigłowca. Chcę jednak zaznaczyć, że te ustalenia mają wstępny charakter i będą podlegały dalszej weryfikacji w toku prowadzonego śledztwa – przekazała Justyna Rataj-Mykietyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.
Maszyna nie miała czarnej skrzynki
Śledczy zabezpieczyli wszystkie elementy wraku, dokumentację techniczną śmigłowca, historię serwisową maszyny, plan lotu oraz dokumenty dotyczące uprawnień pilota.
Jak ustalono, śmigłowiec Robinson nie był wyposażony w czarną skrzynkę. Mimo to śledczy dysponują zapisami z innych urządzeń pokładowych, które pozwalają odtworzyć część parametrów lotu.
W ramach międzynarodowej współpracy zwrócono się również do strony węgierskiej o informacje dotyczące przebiegu lotu przed przekroczeniem granicy, ewentualnych napraw maszyny oraz tankowania.
Pilot zgłosił problemy z widocznością
Przypomnijmy, że do tragedii doszło podczas lotu z Węgier do Zatora w powiecie wadowickim. W pewnym momencie pilot miał zgłosić problemy z widocznością. Niedługo później kontakt z maszyną został utracony.
Zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza rozpoczęła się w nocy. Wrak śmigłowca odnaleziono dopiero kilka godzin później na zboczach Lubogoszczy. W pobliżu znajdowało się ciało pilota.
Ofiarą jest były siatkarz
Ofiarą katastrofy okazał się 30-letni Błażej Czarnecki. Mężczyzna był znany w środowisku sportowym jako były zawodnik klubów siatkarskich z Lubelszczyzny. Po zakończeniu kariery sportowej poświęcił się swojej drugiej pasji – lotnictwu.
Śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi Prokuratura Rejonowa w Limanowej przy współpracy z Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych. Kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania będą miały wyniki sekcji zwłok pilota, która ma zostać przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie.
