miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Ostatni akord 26. Jesiennego Festiwalu Teatralnego w Starym Sączu

0 317

W niedzielę, 23 października zakończył się 26. Jesienny Festiwal Teatralny w Starym Sączu. W ciągu trzech tygodni widzowie obejrzeli szesnaście różnorodnych przedstawień, mieli okazję podziwiać wielu wybitnych aktorów, a z niektórymi z nich spotkali się w festiwalowej kawiarence. Ostatnim prezentowanym spektaklem była sztuka „Dobrze się kłamie” oparta na filmie P. Genovese „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Przedstawienie – przygotowane przez TITO Productions w Warszawie – wyreżyserował Marcin Hycnar, a w obsadzie wystąpili: Agnieszka Warchulska, Marta Ścisłowicz, Karolina Michalik, Jakub Wieczorek, Marcin Perchuć, Przemysław Sadowski i Wojciech Zieliński.

Czytaj również: Krzysztof Kosecki najlepszy na Sądecczyźnie. 150 km przebiegł w 22 godziny

Ostatni akord Festiwalu to kolejny spektakl, który publiczność przyjęła długimi owacjami na stojąco – niby zabawny, ale momentami bardzo dramatyczny, skłaniający do głębokich refleksji. Mówił o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, szczerości, zaufaniu, odpowiedzialności za własne czyny, szacunku, prawie do prywatności… Ogromną wartością przedstawienia była doskonała gra aktorska, co podkreślali wszyscy pytani o opinię widzowie.

„Tegoroczny Festiwal kończymy wspaniałym spektaklem, doskonale zrobionym i wyreżyserowanym, prowadzonym w zawrotnym tempie oraz fenomenalnie zagranym” – mówił dyrektor artystyczny Janusz Michalik. „To, co zobaczyliśmy to aktorstwo najwyższej próby. Występujący w przedstawieniu zrobili wszystko, aby wciągnąć widza w wydarzenia, które dzieją się na scenie, w swoistą grę związaną ze wspólnym odczytywaniem SMS – ów i słuchaniem głośnych rozmów telefonicznych. Prezentowana historia jest pełna humoru, dowcipu, ale przez tę warstwę raz po raz przebijają się chwile bardzo dramatyczne. Okazuje się bowiem, że to, co wydaje się śmieszne, może się zmienić w coś groźnego i bardzo krzywdzącego dla innych. Nie będę opowiadał fabuły spektaklu, nie powiem też, jaki jest jego finał, gdyż bardzo chciałbym namówić Państwa – tych, którzy nie byli na tym przedstawieniu – żeby jednak gdzieś go zobaczyć.

Prezentowana historia jest niezwykle przewrotna. Co prawda kończy się delikatnym happy endem, ale również pewnym zawieszeniem sytuacji osobistych pomiędzy parami bohaterów. Oczywiście – podobnie jak podczas większości spektakli – widzowie często się śmiali, ale tym razem było tak, że salwy śmiechu ucinały się, jakby je ktoś przeciął brzytwą i wtedy w widzu budziła się groza… Spektakl jest rodzajem komediodramatu; więcej w nim komedii niż dramatu, ale ten dramat potęguje panująca na widowni cisza i naprawdę fantastycznie się to odbiera”.

W obsadzie sztuki znalazła się również pochodząca z Żeleźnikowej Karolina Michalik. Na widowni obecni byli jej rodzice i przyjaciele. Po spektaklu refleksjami podzieliła się pani Wanda, mama aktorki: „Dla mnie to jest ogromne przeżycie. Bardzo się cieszę, że mogłam tu na starosądeckiej scenie zobaczyć moją córkę. Oboje z mężem ogromnie to przeżywaliśmy i jesteśmy z niej niesamowicie dumni. Od razu przypomniałam sobie, jak pierwszy raz na tych deskach występowała z okazji jubileuszu trzydziestolecia Technikum w Starym Sączu. Brała udział w akademii i śpiewała Pamiętajcie o ogrodach. A teraz taki spektakl… Myślę, że chyba dobrze wypadła”.

Wzruszający moment nastąpił po zakończeniu przedstawienia o godz. 19. Podczas owacji na stojąco Przemysław Sadowski rozwinął ukraińską flagę, a publiczność gromkimi brawami oddała hołd bohaterko walczącym sąsiadom.

26. Jesienny Festiwal Teatralny przeszedł już do historii. Pytani o jego ocenę widzowie bardzo ciepło mówili o oglądanych przedstawieniach, cieszyli się, że w swoim miasteczku mogli gościć tylu znakomitych aktorów i podkreślali, że z niecierpliwością czekają na następną edycję.

Wyjątkową atmosferę festiwalu podkreślał też dyrektor Janusz Michalik: „Trzytygodniowy festiwalowy maraton po raz drugi udowodnił, że Stary Sącz i starosądecki Sokół to idealne miejsce dla tego rodzaju imprezy. Zarówno ten budynek, jak i całe miasteczko posiadają swego rodzaju kameralny klimat, który idealnie współgra z tworzoną przez organizatorów i gospodarzy atmosferą całego Festiwalu. Bardzo się staraliśmy, aby ci, którzy do nas przychodzą, byli traktowani jak członkowie naszej rodziny, bo wszyscy tworzymy taką wielką teatralną rodzinę. Tworzą ją również ludzie związani z Teatrem Robotniczym, jednym ze współorganizatorów tego starosądeckiego święta.

Opracowała Anna Skalska
fot.: Jerzy Cebula

 

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź