miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Przed nami noc wróżb i przepowiedni

0 192

Co mają ze sobą wspólnego Rosja, Neapol, rycerz, woziwoda, ołów, wygłodniały pies, rzeźnik i buty? Prawidłowa odpowiedź brzmi: postać świętego Andrzeja Apostoła. Apostoła, który swoją posługę pełnił w Bizancjum, gdzie zginął śmiercią męczeńską rozpięty na krzyżu w kształcie litery „x” (stąd tzw. krzyż św. Andrzeja).

 

Czytaj również: Zostań dyplomowanym Mikołajem! Akcja społeczna Sursum Cordy

 

Święty Andrzej Apostoł stał się patronem rycerzy, rybaków, rzeźników, ludzi w podróży, a nawet nieznanych nam w dzisiejszych czasach woziwodów. Pod jego szczególną opiekę powierzano miasta, miedzy innymi Neapol, Brugię, Rawennę, ale i całe krainy i państwa, chociażby Burgundię, Bitynię, Rosję, Szkocję…
Ale jak to się stało, że ten właśnie święty został połączony z przedchrześcijańskimi wróżbami dotyczącymi pomyślności i ożenku, trudno jest jednoznacznie wyjaśnić.

W WILLIĘ ŚWIĘTEGO ANDRZEJA JEST DLA DZIEWCZĄT NADZIEJA
WRÓŻBY ANDRZEJKOWE
Wróżby andrzejkowe na pewno były bardzo popularne w XVI wieku – ich ślad pojawia się w jednej z ówczesnych sztuk teatralnych napisanych przez Marcina Bielskiego.

Nalejcie wosku na wodę,
ujrzycie swoją przygodę.
Słychałam od swej macierze,
że która mówi pacierze,
w wigiliją Jędrzeja Świętego
ujrzy oblubieńca swego.

Michał Bilski, Komedyja Justyna i Konstancyjej, 1557 r.
Mosiężny klucz, a w tle paląca się świeczka
Wróżby związane z płodnością, ożenkiem od bardzo dawna były obecne na całej Słowiańszczyźnie, w krajach germańskich i w krajach śródziemnomorskich – zwłaszcza na wyspach greckich. I właśnie tam, w starożytnej Grecji, część naukowców dopatruje się źródła naszych wróżb andrzejkowych. Jedną ze wskazówek, wiążących wróżby młodych panien dotyczące ożenku z postacią świętego Andrzeja, ma być wspólny rdzeń imienia Andrzej (po grecku Andreas – męski) i andros – mąż, mężczyzna. Inna grupa naukowców skłania się do teorii, iż wróżby andrzejkowe to pewne elementy pozostałe po kulcie i wierzeniach związanych ze starogermańskim bogiem Freyerem, który zapewniał swoim wyznawcom bogactwo, miłość i płodność.

Chęć poznania przyszłości towarzyszyła człowiekowi od zawsze. Nieznane stawało się groźną siłą, którą próbowano obłaskawić zabiegami magicznymi. Ludzie zaczęli tworzyć systemy wierzeń, skomplikowane rytuały, ale i proste zabiegi, które miały zapewnić wszelką pomyślność. Wróżby stanowiły jeden ze sposobów odkrycia przyszłości. Najlepszym okresem dla wróżb był czas przełomu – przy kończącym się roku a przed rozpoczynającym – przyroda już obumierała i jeszcze nie budziła się do życia, był to moment graniczny, który sprzyjał poznaniu tajemnicy przyszłości. Takim czasem były późna jesień oraz zima.

Wigilia świętego Andrzeja, czyli wieczór 29 listopada, był czasem kiedy dziewczęta na różne sposoby próbowały odkryć, co je czeka. Wróżono kiedy nastąpi ożenek i kim będzie przyszły mąż. Wróżby odprawiano w chłopskich zagrodach, domach mieszczańskich, ale i szlacheckich dworach – wszędzie panny na wydaniu chciały poznać swój los.

Były wróżby, które musiały odbywać się w tajemnicy – od tego zależało powodzenie przepowiedni – często nawet zwierzęta domowe (pies, kot, a nawet kura) nie mogły być przy nich obecne. Były też takie, które dziewczęta przeprowadzały razem. Udział mężatek ograniczał się tylko do pomocy w odczytaniu niektórych z nich.

Wszyscy chyba znamy wróżby polegające na laniu wosku do wody przez klucz, sprawdzaniu czyj but pierwszy „wyjdzie” z pokoju czy losowaniu karteczek z imionami. Sposobów na odkrycie tożsamości przyszłego męża albo czasu ożenku było mnóstwo. Dawniej istniały też wróżby, które mogły zdradzić znacznie więcej tajemnic. I tak o tym skąd przyjdzie pan młody mówił kierunek, z którego wieczorem zaszczekał pierwszy pies. Jego stan cywilny mogły określić sztachety w płocie – wystarczyło iść wzdłuż płotu i odliczać sztachety słowami „kawaler” – „wdowiec” na przemian i odkryć kim będzie przyszły małżonek – zgodnie z mianem ostatniej sztachety.

Dużo o przyszłym mężu mogły powiedzieć wosk, ołów i cyna – przelanie każdego z nich (różnie w zależności od majętności i regionu) do wody przez klucz przy intensywnym myśleniu o ożenku dawało bardzo wiele informacji, które najlepiej odczytywały, z kształtów powstałych figurek i ich cienia na ścianie, doświadczone „wróżbiarki”.

Za pomocą zwykłych rzeczy, w tę jedną noc, dziewczyna mogła się dowiedzieć co ją czeka w życiu. Pod miski, kubki chowano różne przedmioty: różaniec, wstążkę, obrączkę, mirt, rutę (w zależności od regionu). To, co dziewczyna wybrała, mówiło jaki los ją czeka: klasztor, zamążpójście, staropanieństwo…

O tym, która z dziewcząt pierwsza z danego grona wyjdzie za maż najlepiej wiedziały zwierzęta – koty, psy, gąsiory. Zwierzęta w dawnych działaniach magicznych były uważane za świetnych łączników z zaświatami. By się tego dowiedzieć każda z panien przygotowywała „smakołyk”. Dziewczęta stawały potem kołem trzymając swój wyrób w rękach albo kładły na ławie lub ziemi. Wypuszczone, głodne zwierzę wybierało smakołyk i to przepowiadało dziewczynie rychłe zamążpójście.

Były też wróżby, które dziewczyny przeprowadzały, by sprawdzić czy los je złączy z konkretnymi wybrankami. Służyły do tego dwie łupiny orzechów z zapalonymi świeczkami albo dwie igły puszczone na wodzie w miednicy – gdy się spotkały dziewczyna mogła mieć pewność, że czeka ją przyszłość z jej wybrankiem.

Bardziej zdeterminowane panny mogły nawet zobaczyć twarz przyszłego męża – na to też było kilka sposobów.

Przyszły mąż mógł się ukazać we śnie – po odmówieniu modlitwy do świętego Andrzeja. Innym sposobem na to, by zobaczyć przyszłego męża w nocy było włożenie przed snem elementu męskiej garderoby pod prześcieradło. Można też było obsypać pościel owsem i wypowiedzieć odpowiednie formułki zamawiające. Odbicie twarzy przyszłego męża mogło się pokazać także w studni, gdy dziewczyna szła rano po wodę.

Jeden z bardziej skomplikowanych, acz podobno skutecznych sposobów na zobaczenie przyszłego męża podaje Zygmunt Gloger w swojej książce Rok polski w życiu, tradycyi i pieśni z 1900 roku:

Jeżeli dziewczyna w przeddzień św. Andrzeja własną ręką przyniesie drewek, roznieci ogień, przyrządzi wieczerzę z trzech dań jarzynnych, nakryje na dwie osoby, tak żeby nikt nie dotknął się niczego, i wyszedłszy na środek zawoła: „W imię Ojca, Syna i Ducha św. proszę ciebie na wieczerzę, amen”, to (…) ukaże się postać przyszłego jej męża, który obejdzie trzykrotnie dokoła stołu i zniknie. Potrzeba jednak, aby nikt tego nie był świadkiem i żeby na stole nie leżał nóż, widelec ani żadne ostre narzędzie bo może przebić nim czarodziejkę.
I tutaj pojawia się temat, o którym też trzeba zawsze pamiętać, że dla wszystkich panien, które kiedyś wierzyły w moc wróżb i zamówień chęć poznania tajemnicy przyszłości zawsze wiązała się z niebezpieczeństwem narażenia się na działanie złych sił. Najlepszym i na dodatek niezawodnym zabezpieczeniem przed upiorami i złymi duchami był czosnek. Wiec przed snem w wigilię świętego Andrzeja, kiedy to we śnie miał się pokazać przyszły mąż, dziewczęta smarowały wszystkie klamki, progi i parapety okienne czosnkiem po to, by złe moce nie miały do nich dostępu. Niektóre z dziewcząt zjadały jeszcze na wszelki wypadek jeden ząbek czosnku przed samym zaśnięciem.

Jeśli przyjdzie nam ochota na andrzejkowe wróżby – a to już tuż, tuż – to pamiętajmy o ząbku czosnku – nie zaszkodzi – a na przeziębienie na pewno pomoże…

źródło: MCK Sokół

 

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź