Portal informacyjny | Nowy Sącz

Recenzja: Pana Lodowego Ogrodu Tom 1 – Jarosław Grzędowicz

0 45

Czy Ziemianin może odnaleźć się na obcej planecie, gdzie nowoczesna technologia nie istnieje, bo czas zatrzymał się gdzieś w okolicy naszego wczesnego średniowiecza? Czy młody władca poradzi sobie z nieoczekiwaną utratą pozycji i koniecznością ucieczki? Obaj bohaterowie będą się musieli zmierzyć z czymś jeszcze, czymś, co my nazywamy magią…

 

Czytaj również: Recenzja: Siostra – Rosamund Lupton

 

Grzędowicz, w pierwszym tomie Pana Lodowego Ogrodu, zabiera nas w podróż na planetę – Midgaard – leżącą w odległej galaktyce. Życie i codzienność mieszkańców oglądamy oczami dwóch bohaterów: Vuko Drakkainena „Wędrującego Nocą” i Filara „Terkeja Tendżaruk”. Pierwszy z nich jest ziemianinem wysłanym z misją odnalezienia swoich rodaków – naukowców badających tę planetę. Drugi to książę dorastający do objęcia władzy, który nagle traci wszystko i jest skazany na ucieczkę.

Najpierw poznajemy Vuko, ziemianina pochodzenia polsko – chorwacko – fińskiego. Po długim szkoleniu w specjalnej jednostce wojskowej trafia do świata, który przypomina nasze wczesne średniowiecze. Jego oczami widzimy obce życie, świat odległy, lecz jakże podobny: stała kosmiczna – ludzi jedzą, piją i gromadzą się. Choć nazywanie ich ludźmi nie jest poprawne. Wyglądają inaczej – oczy mają zwierzęce, są też bardziej owłosieni. Wędrujący Nocą, zmaga się nie tylko z różnicami kulturowymi, innym sposobem życia, ale i z czymś, czego u nas nie ma: magią. Magowie zostali przez autora nazwani Czyniącymi. Oni nie czarują, oni czynią. Nie łatwe obcemu zrozumieć inny świat, a co dopiero pojąć istotę “czynienia”. Nie jest przecież prosto zrozumieć skąd? Gdzie? Jak?

Drugi główny bohater – Terkej to rodzimy mieszkaniec planety. Poznajemy go w okresie dojrzewania. Nie jest to łatwy czas dla młodzieńca, tym bardziej że przyszły władca musi zostać dobrze przygotowany do pełnienia swojej funkcji. Dni spędza nie tylko na lekcjach walki, lecz także pośród książek. Pomimo pozycji nie jest rozpieszczany, jego treningi, umysłowe i fizyczne, są ciężkie, a warunki życia proste. Dostaje też ważną lekcję od swojej nauczycielki – jeżeli nie nauczy się panować nad swoją żądzą, to każda kobieta będzie w stanie go wykorzystać do własnych celów:

„To, czym w walce jest groźba cierpienia, tym jest tutaj obietnica ekstazy. Jednak efekt jest ten sam. Jest to władza, jaką daje zwycięstwo nad pokonanym.”

I gdy wszystko się zaczyna układać, pojawiają się problemy: susza, bunty i wielka Czyniąca niosąca ogień dla jego ludu.

Świat kreowany jest w książce prosto i dosadnie. Nie ma łagodnych opisów, nie ma malowniczych pejzaży czy wielkich charakterystyk postaci. Trochę nietypowy styl, proste, ale nie skąpe opisy i nieowijanie w przysłowiową bawełnę nadaje książce niesamowitego wyrazu. Świat jest namacalny dzięki realistycznemu przedstawieniu zdarzeń. Bohaterowie są jak my: współżyją, jedzą, a jak na statku trzeba za potrzebą to za burtę i po kłopocie. Jest tu każdy aspekt życia istoty rozumnej: walki, spiski, romanse czy głód.

Grzędowicz zastosował dosyć niespotykany zabieg: wysłał do świata magii kogoś, komu tego świata nie wolno zmieniać. Kogoś inteligentnego, doświadczonego życiem i kazał mu przetrwać, przeżyć i odnaleźć braci. Druga strona to rodzimy mieszkaniec, dla którego świat jest trudny do zrozumienia, choć właśnie w nim dorastał. To wszystko daje niesamowite wrażenie, wciąga.

Podsumowując, można powiedzieć, że polski pisarz stworzył niezwykły świat, a którym bohaterowie muszą odnaleźć siebie i podejmować trudne decyzje. Żadna z głównych postaci nie jest przygotowana na to, co ją czeka i przyszłość na pewno ich nie rozpieści. Problematyka przedstawiona na karach książki jest ponadczasowa i każdy, niezależnie od wieku będzie mógł wejść w świat Midgaardu.

Przedstawiony egzemplarz pochodzi ze zbiorów prywatnych.

 

MK
Fot. MK

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.