miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Plucie w twarz [Felieton]

3 1 223

We wtorek na jednym z sądeckich portali przeczytaliśmy informację pt. „Władze Nowego Sącza szukają pomysłu na Kocie Planty, Starą Sandecję i teren pod Baszta Kowalską. Można wygrać 3 tysiące złotych”. Przeczytaliśmy i zamarliśmy w bezruchu, jak te kamienne posągi o rozwartych szeroko oczach, rozdziawionych gębach z minami ni to kretynów, ni gości, którzy właśnie odkryli, że ziemia krąży wokół słońca i wcale nie jest płaska. I tak nas trzymało do rana. A jak tylko odpuściło ruszyliśmy biegiem do klawiatury, aby wyrzucić w postaci słów nasze rozgoryczenie, gniew, żeby nie rzec czystej wody wkur…nie.

 

Czytaj również: Oświatowy kanibalizm [Felieton]

 

Nasza reakcja w związku z ogłoszeniem konkursu na zagospodarowanie terenu trzech kluczowych miejsc w Nowym Sączu…

 

Dla wyjaśnienia to nasze czasowe zamienienie się w słupy soli nie wynikało bynajmniej ze zdziwienia, czy zaskoczenia, lecz z bezbrzeżnej bezczelności, graniczącej z chamstwem, której świadkami staliśmy się w naszym długim już przecież życiu chyba po raz pierwszy… Z uświadomienia sobie, że nasi władcy w swojej ignorancji i indolencji idącej w parze z poziomem IQ słonia, czy hipopotama przekroczyli Mont Everest hipokryzji. Tylko tyle i aż tyle!

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że za chwilę odezwą się w tym miejscu wszyscy apologeci dzisiejszej władzy, a także jej beneficjenci odsądzając nas od czci i wiary, ale fakty są niezaprzeczalne! Już pięć lat temu w czasie swojej pierwszej kampanii prezydenckiej Ludomir Handzel i jego zgraja totumfackich mamiła nas wizualizacjami płynącymi z dziesiątek billboardów opłacanych za dziesiątki tysięcy złotych (nie pytamy skąd była ta kasa, lecz wiemy od kogo), które miały pokazywać właśnie POMYSŁY na zagospodarowanie najważniejszych z punktu widzenia zwykłego obywatela miejsc w Nowym Sączu. Opowiadano nam, że wystarczy, że wygrają tamte wybory, a wszystkie te sny o potędze przekują się w rzeczywistość.

Wtedy Handzel przegrał o włos. Wtedy, przypominamy PIĘĆ LAT TEMU! Cztery lata później Handzel wygrywa prezentując jeszcze więcej wizualizacji, jeszcze więcej zdawałoby się opracowanych w każdym szczególe pomysłów – tak przynajmniej deklarując. I co? Minęło 14 miesięcy i gość ma czelność ogłaszać jakiś tam konkurs na tak naprawdę POMYSŁ zagospodarowania trzech przestrzeni miejskich, o których opowiadał i rok i pięć lat temu. I jeszcze śmie deklarować, że z naszych – podatników – pieniędzy za to zapłaci. Zapłaci za POMYSŁY, które jak sam opowiadał miały być skrystalizowane w konkretne projekty i programy nie nawet w 2018, lecz już w 2015. Panowie! Litości! Plujecie ludziom prosto w twarz i każecie im wierzyć, że to deszcz pada…

W tym miejscu nie pozostaje nam nic innego jak przypomnieć sławne już słowa wypowiedziane we wrześniu 2006 roku przez ówczesnego premiera Węgier Gyurcsány (słowa te zmiotły socjaldemokratów ze sceny politycznej, aż do dnia dzisiejszego) do swoich kolegów na partyjnym zebraniu:

„Kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem.”
„I wówczas, zresztą, nic nie robiliśmy w ciągu czterech lat. Nic. Nie możecie mi podać ani jednego poważnego środka rządowego, z którego moglibyśmy być dumni, poza tym, że na końcu odzyskaliśmy władzę z gówna. Nic. Kiedy trzeba będzie rozliczyć się z krajem, powiedzą co robiliśmy w ciągu czterech lat, co mówimy?”
„Nie ma wielu opcji. Nie ma, dlatego, że spieprzyliśmy. Nie tylko trochę, ale bardzo.”

Wy robiliście i robicie dokładnie to samo. I tak samo skończycie.

Dr Hyde & Mr Jekyll
fot. pixabay.com

Komentarze Facebook
Zobacz również
3 Komentarze
  1. Zażenowany pisze

    Skończcie się kompromitować tymi “felietonami” …

  2. Daro pisze

    Autor ma “Hanzlofobię”, gdyby prezydent nie ogłosił konkursu tylko zaczął realizować swoje pomysły, to dla odmiany byłoby wycie, że bez konsultacji z mieszkańcami. Nieważne co ratusz robi, zawsze jest źle…

  3. Dr Who pisze

    Chełmiecki autor (wydawca) portalu nie może ścierpieć, że w NS coś się konsultuje lub ogłasza konkurs. W macierzystej “Wsi Chełmieckiej” Szeryf ma wszystkich i wszystko w … nosie i robi co chce (czyżby zawiść?). Obawiam się, że określenie o “Handzlofobii” to za mało. Miastofobia – raczej ku temu bym się skłaniał. Nota bene: kloaczny styl i język publikacji świadczy o poziomie nie tylko autora, ale i wydawcy. Od dłuższego czasu autor (i wydawca) wzywany jest do odsłonięcia przyłbicy. Niestety i stylu i odwagi brak.

Zostaw odpowiedź