miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Pycha zawsze kroczy przed upadkiem, czyli nosił wilk razy kilka… [Felieton]

3 1 494

Wczoraj (11 lutego) doszło do zdarzenia bezprecedensowego, na który zwykły zjadacz chleba w naszym mieście z pewnością nie zwrócił najmniejszej uwagi, a którego skutki – gdy one nastąpią – będą dla nowosądeczan bardzo mocno odczuwalne. Każdy z nas – mieszkańców królewskiego miasta nad Kamienica i Dunajcem – na własnej skórze przekona się, czym kończy się polityka lekceważenia i pogardy przeplatana z osobistymi inwektywami i obrażaniem potencjalnych partnerów.

 

Czytaj również: Z deszczu pod rynnę, czyli przetargowe wygibasy [Felieton]

 

O czym, a ściślej o kim mowa? O naszych sąsiadach bliższych i dalszych, samorządowcach gmin z całej Sądecczyzny, którzy postanowili działać razem. Właśnie wczoraj odbyło się pierwsze (a ściślej rzecz ujmując drugie, lecz pierwsze w tak szerokiej formule) spotkanie kilkunastu samorządów Sądecczyzny, które zadeklarowały chęć wspólnej, ścisłej współpracy w aplikowaniu o ogromne środki z Unii Europejskiej w nowym okresie programowania (czyli „już”), a której pierwszym materialnym przejawem ma być powołanie Stowarzyszenia Gmin, celem utworzenia Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego.

Zapytacie Państwo, cóż w tym wielkiego? Co chwilę przecież jakieś gminy, czy powiaty zawiązują stowarzyszenia, tworzą spółki celowe, realizują wspólne projekty. Nihil novi sub sole.

Otóż, nie tym razem… Nie chcemy naszych Czytelników zanudzać brukselską nowomową, więc spróbujemy przybliżyć tą kwestię w sposób najprostszy, jak tylko się da.

Już w poprzednim okresie programowania w latach 2014-2020 UE przychylnym okiem patrzyła na związki samorządów, które tworzyły te właśnie Miejskie Obszary Funkcjonalne (MOF) i przeznaczała na nie specjalnie wyodrębnione środki finansowe w ramach tzw. ZIT – ów, czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Inaczej mówiąc inwestycji obejmujących obszary większe, niż jedna gmina. W obecnym okresie programowania proces ten będzie jeszcze mocniej pogłębiony i poszerzony.

Takie właśnie Miejskie Obszary Funkcjonalne działające w formie stowarzyszeń gmin, będą mogły starać się o pieniądze ze specjalnie wydzielonej puli na:

  • transport,
  • ochronę środowiska,
  • strefy aktywności gospodarczej,
  • politykę senioralną.

W skrócie rzecz ujmując nie będą musiały marnować czasu i pieniędzy na kosztowne i długotrwałe procedury związane z uczestnictwem w konkursach, w których zwykle aplikuje się o unijne środki, tylko z góry cześć pieniędzy będzie przeznaczonych na zadania, które w ramach MOFu samorządy same określą. I proszę nam wierzyć, będą to naprawdę duże pieniądze…

Więc w czym rzecz, zapytacie, nic prostszego. Niech prezydent Handzel zgłosi – jako największa gmina na Sądecczyźnie – akces to tego stowarzyszenia i niech także stanie się beneficjentem tak łatwych do pozyskania pieniędzy.

I tu właśnie pojawia się kłopot. Niemalże rok temu nasz ukochany przywódca wraz ze swoim przyjacielem zza miedzy, którego nazwiska tu nie wypowiadamy, chciał takową organizację stworzyć.

Tylko, jak to Handzel, chciał to zrobić na swoich zasadach, więc jak możecie się Państwo domyśleć, zasadach, które dla pozostałych wójtów i burmistrzów Sądecczyzny (zwanych przez bliskiego współpracownika prezydenta radnego Ziaji – wieśniakami) były nie do przyjęcia. Więc temat umarł śmiercią naturalną. Teraz wrócił ze zdwojoną siłą, lecz bez Nowego Sącza, natomiast z prawie wszystkimi gminami Sądecczyzny, które deklarują chęć traktowania siebie wzajemnie i swoich mieszkańców w sposób równy i sprawiedliwy, z poszanowaniem swoich odrębności, jednocześnie starając się działać wspólnie w tych kwestiach, które z perspektywy rozwoju całego naszego Subregionu są ważne i priorytetowe.

Jeśli więc pomysł samorządowców się wykrystalizuje (a dziś wszystko na to wskazuje), to po ogromne środki unijne sięgną właśnie oni, a ich beneficjentami zostaną mieszkańcy naszych bliższych i dalszych sąsiadów, a my nowosądeczanie zostaniemy z przysłowiową ręką w nocniku. Upss przepraszamy, z kartą sądeczanina w dłoni. I tyle nam zostanie z radosnej twórczości pana Handzla i jego ekipy.

Nie wierzycie? To zapytajcie ile środków unijnych ekipa obecnego prezydenta pozyskała w ciągu ostatnich dwóch lat, a ile pozyskał w tym samym czasie burmistrz Lelek, burmistrz Golba, czy wójtowie Kiełbasa, bądź Skowron. Przeliczcie to per capita, mówiąc po ludzku na każdego mieszkańca i szczęki Wam i nam wszystkim opadną. A po takim numerze, jak powołanie Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego bez Nowego Sącza, może i będzie jeszcze gorzej. Znacznie gorzej. Gorzej dla nas – nowosądeczan…

P.S. Właśnie dowiedzieliśmy się, iż prezydent Handzel zareagował na opisaną powyżej inicjatywę w sposób dla siebie typowy. Zwołał konkurencyjne spotkania u siebie w gabinecie w tym samym dniu, o tej samej godzinie. Przybyli: gość z Chełmca i wiceburmistrz jednej z podsądeckich gmin. Tyle. Komentarz wydaje nam się zbyteczny…

Dr Hyde & Mr Jekyll
fot.: pixabay.com

 

Komentarze Facebook
Zobacz również
3 Komentarze
  1. keisyr pisze

    Miejski Obszar Funkcjonalny, czyli u nas Aglomeracja Sądecka z Nowym Sączem powstanie. Bo tak stanowi prawo !
    Będzie jeden wielki Nowy Sącz podzielony na Nowy Sącz Miasto i Nowy Sącz Aglomeracja. Ten ostatni będzie obejmował dzisiejsze sąsiednie gminy !
    Jak będzie powstawał Nowy Sącz w składzie Miasto i Aglomeracja to Handzla już nie będzie !
    Handzel zostanie wywieziony z Ratusza na taczkach ! Sądeczanie czekają tylko jak mrozy trochę puszczą, bo taczki są nieogrzewane !

  2. keisyrku pisze

    co za ameba umysłowa.. aż dziwne że 54% polaków samo oddycha..

  3. Jacek pisze

    Jak mówi ulica, nie tylko nowosądecka… Dowódcą armii musi być Sącz, nie koniecznie Nowy…

Zostaw odpowiedź