Sądeczanka coraz droższa i coraz dalej od realizacji? Nowy Sącz może zapłacić najwyższą cenę za kolejne analizy
Zamiast wbicia pierwszej łopaty – kolejne opracowania, analizy i konsultacje. Najnowszy przetarg Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczący Sądeczanki pokazuje, że koszty przygotowań do inwestycji nadal rosną, a perspektywa budowy drogi oddala się w czasie. Szczególnie niepokojąco wygląda to z punktu widzenia Nowego Sącza, który wciąż nie ma pewności, kiedy i czy w ogóle doczeka się docelowego wlotu trasy do miasta.
Firmy chcą znacznie więcej niż zakładała GDDKiA
We wtorek, 9 czerwca, krakowski oddział GDDKiA otworzył oferty w przetargu na wykonanie analiz technicznych i środowiskowych dla możliwych zmian przebiegu dwóch odcinków Sądeczanki.
Postępowanie obejmuje odcinki Uszew – Wytrzyszczka oraz Łososina Dolna – Tęgoborze. Zadaniem wykonawców będzie przygotowanie nowych analiz technicznych, środowiskowych i kosztowych, a także organizacja konsultacji społecznych oraz prowadzenie strony internetowej projektu.
Na realizację tych prac GDDKiA przewidziała 10 miesięcy od podpisania umowy.
Problem w tym, że rynek wycenił zadanie znacznie wyżej niż zakładał inwestor.
Dla odcinka Uszew – Wytrzyszczka najtańsza oferta opiewa na 891 tys. zł, podczas gdy budżet wynosił niespełna 783 tys. zł. Jeszcze większe zaskoczenie przyniosła część dotycząca odcinka Łososina Dolna – Tęgoborze. Jedyna złożona oferta wyniosła ponad 936 tys. zł przy budżecie nieprzekraczającym 374 tys. zł.
Łącznie GDDKiA zamierzała przeznaczyć na oba zadania około 1,15 mln zł, tymczasem najkorzystniejsze oferty przekraczają tę kwotę o blisko 700 tys. zł.

Tunel pod górą Just wraca do gry
Szczególnie interesująco wygląda sytuacja na odcinku Łososina Dolna – Tęgoborze.
Z dokumentacji przetargowej wynika, że analizowane mają być warianty uwzględniające możliwość budowy tunelu pod górą Just. To rozwiązanie od lat budzi ogromne emocje w regionie i wiąże się z wielokrotnie wyższymi kosztami niż klasyczne poprowadzenie drogi.
Wymagania postawione przez GDDKiA wskazują, że wykonawcy muszą posiadać doświadczenie przy projektowaniu tuneli drogowych lub kolejowych wykonywanych metodami górniczymi lub drążono-wierconymi.
To właśnie ten element może tłumaczyć, dlaczego jedyna firma zainteresowana realizacją tego zadania przedstawiła ofertę przekraczającą budżet inwestora ponad dwukrotnie.
A co z Nowym Sączem?
Dla mieszkańców Nowego Sącza najważniejsze jest jednak zupełnie inne pytanie: kiedy droga faktycznie dotrze do miasta?
Jeszcze w połowie maja informowano, że dla realizacji tzw. odcinka V, czyli docelowego wlotu Sądeczanki do Nowego Sącza, brakuje ponad 600 tys. zł. Dodatkowo inwestycję blokuje brak ostatecznego porozumienia finansowego pomiędzy Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a władzami miasta.
Tymczasem dziś okazuje się, że państwowy inwestor musi szukać kolejnych setek tysięcy złotych na następne analizy dotyczące przebiegu trasy na północ od Nowego Sącza.
Kolejne analizy zamiast budowy
Trudno nie odnieść wrażenia, że proces przygotowania Sądeczanki zaczyna przypominać niekończącą się serię ekspertyz, konsultacji i powrotów do wcześniej rozważanych wariantów.
Każde cofnięcie się do etapu analizowania alternatywnych przebiegów oznacza kolejne miesiące opóźnień. To również konkretne koszty, które finalnie ponoszą podatnicy.
Z perspektywy Nowego Sącza sytuacja wygląda szczególnie niepokojąco. O ile mieszkańcy sąsiednich gmin walczą o korzystniejsze dla siebie rozwiązania, o tyle dla stolicy Sądecczyzny najważniejsze pozostaje jedno – aby droga w ogóle została wybudowana i skutecznie skomunikowała region z Krakowem.
Czas ucieka, koszty rosną
Dzisiejsze wyniki przetargu pokazują, że koszty przygotowania inwestycji rosną szybciej, niż zakładali urzędnicy. Jednocześnie harmonogram budowy staje się coraz mniej przewidywalny.
Coraz częściej pojawia się pytanie, czy wieloletnie spory o przebieg trasy, kolejne analizy i próby pogodzenia wszystkich oczekiwań nie doprowadzą do sytuacji, w której Sądeczanka pozostanie przede wszystkim kosztownym projektem na papierze.
Dla Nowego Sącza stawka jest ogromna. Miasto od lat czeka na nowoczesne połączenie drogowe z Krakowem. Tymczasem zamiast informacji o rozpoczęciu budowy mieszkańcy ponownie słyszą o nowych analizach, nowych wariantach i kolejnych milionach przeznaczanych na dokumentację. W efekcie najbardziej wyczekiwana inwestycja drogowa regionu nadal pozostaje bardziej wizją niż placem budowy.


To było do przewidzenia.Ta drogą nigdy nie powstanie. Mam lepszy pomysł.Zaorac 75 zrobić gruntową ogłosić jako zabytek klasy O