„Samotny Wilk” dotarł na Sądecczyznę. Ponad 1300 kilometrów marszu dla małej Marcelinki
Niezwykła charytatywna wyprawa dotarła do Beskidu Sądeckiego. Paweł Mołodecki, znany jako „Samotny Wilk”, przemierza pieszo całą południową granicę Polski, pokonując ponad 1300 kilometrów. W czwartek, 27 sierpnia, na przygranicznym grzbiecie Piwowarówki w Piwnicznej-Zdroju spotkali się z nim przedstawiciele Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Za imponującym sportowym wyzwaniem stoi jednak znacznie ważniejszy cel – pomoc małej Marcelince, która potrzebuje intensywnej rehabilitacji.
Czytaj również: 20 zeroemisyjnych autobusów rusza na drogi Małopolski. Nowy tabor także w rejonie Nowego Sącza
Do spotkania doszło na Piwowarówce, wznoszącej się na wysokość 695 m n.p.m. W tym miejscu przebiega polsko-słowacka granica państwowa.
„Samotny Wilk” w Beskidzie Sądeckim
Z Pawłem Mołodeckim spotkali się przedstawiciele Zespołu Prasowego Komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej oraz funkcjonariusz Wydziału Odwodowego Reprezentacyjnego.
Podczas krótkiego postoju wędrowiec mógł odpocząć, posilić się i porozmawiać z funkcjonariuszami. Spotkanie miało szczególny charakter, ponieważ wyprawa „Samotnego Wilka” została objęta patronatem przez Komendanta Głównego Straży Granicznej.
Paweł Mołodecki postawił przed sobą ogromne wyzwanie – piesze przejście całej południowej granicy Polski. Trasa liczy ponad 1300 kilometrów i prowadzi przez wymagające tereny, w tym górskie szlaki południowej części kraju.
1186 kilometrów już za nim. Wszystko dla Marcelinki
Kiedy „Samotny Wilk” dotarł na Sądecczyznę, miał już w nogach 1186 kilometrów. Do zakończenia wyprawy pozostało mu ponad 200 kilometrów.
Nie rekordy i sportowe osiągnięcia są jednak najważniejsze. Cała wyprawa ma zwrócić uwagę na historię Marcelinki i pomóc w nagłośnieniu zbiórki pieniędzy na jej rehabilitację.
Dziewczynka zmaga się z hemimegalencefalią z polimikrogyrią prawej półkuli mózgu. To niezwykle rzadka i poważna wada wrodzona, której jednym z następstw jest padaczka lekooporna. Marcelinka wymaga regularnej i intensywnej rehabilitacji, która ma wspierać jej dalszy rozwój.
Wyszedł z cienia, żeby pomóc dziecku
Paweł Mołodecki podkreśla, że w tej wyprawie nie chodzi o niego ani o zdobywanie popularności. Jak sam przyznaje, zainteresowanie mediów i rozgłos nie są jego naturalnym środowiskiem. Zdecydował się jednak „wyjść z cienia”, ponieważ chce, aby o Marcelince i jej walce dowiedziało się jak najwięcej osób.
Każdy może dołączyć do tej niezwykłej inicjatywy – poprzez wsparcie zbiórki, przekazanie informacji dalej albo nawet symboliczną wpłatę.
„Samotny Wilk” po krótkim przystanku w Beskidzie Sądeckim ruszył dalej. Za nim niemal 1200 kilometrów samotnej wędrówki, przed nim ostatni fragment wymagającej trasy. Tym razem jednak samotny jest tylko z nazwy. Wokół jego wyprawy gromadzi się coraz więcej osób, które kibicują mu w drodze i – przede wszystkim – chcą pomóc Marcelince.

