miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Wyborcze porażki, czyli posłowie za burtą [Felieton]

1 704

Wybory 2019 za nami więc przez chwilę zajmiemy się ulubionym zajęciem naszych rodaków, czyli kpieniem, wyszydzaniem, pluciem jadem i wszelkimi możliwymi złośliwościami nad tymi, którzy są teraz „down i out”, tymi którzy byli wyżej od nas, a teraz noga im się podwinęła i bolesny upadek zaliczyli. Ten narodowy sport naszych ziomali uprawiać będziemy jednak w wersji light, bez zbytniego znęcania się nad przegranymi i ograniczymy się tylko do trzech – naszym zdaniem – sztandarowych, bo poselskich przykładów.

 

Czytaj również: Szczęśliwa Dziesiątka [Analiza przedwyborcza]

 

Andrzej Czerwiński – wierny druh Donalda Tuska jeszcze z czasów KLD (taka mała neoliberalna partia, która współrządziła w Polsce, w początkach lat 90-tych za czasów prezydentury Wielkiego Elektryka). Jego porażka chyba nikogo specjalnie nie zdziwiła, Acze niespecjalnie lubiany w Nowym Sączu i mało znany poza nim, swoje wszystkie kadencje sejmowe zawdzięczał byciu jedynką na liście Platformy, a bycie to zawdzięczał głównie właśnie temu, że był człowiekiem Donalda. Przez lata dbał w szczególności o to, aby na sądeckim podwórku żadna realna konkurencja w matce partii mu nie wyrosła i ciął równo z trawą, a to Dobosza, a to Zegzdę, a to Lachowicza… Każdego, który by jego partyjnemu przywództwu w jakikolwiek sposób mógł zagrozić. I żeby było śmieszniej po sromotnej porażce, na naturalnego lidera PO w naszym pueblo wyrasta właśnie ten ostatni (bo w sumie tylko on się jeszcze ostał) – radny wojewódzki, który przy okazji sekretarzuje u duetu Handzel@Bochenek. Nawiasem mówiąc, także z tego powodu, jakieś serdecznej współpracy z partią rządzącą wspomnianemu duetowi światłych władców w najbliższych latach nie wróżymy.

Józef Leśniak – poseł w wyborach w 2015 roku startował z PiSowską dwójką, teraz z szóstego placu przegrał… Koniec poselstwa… Lecz czy na pewno koniec w ogóle? Poseł Leśniak znany jest głównie z tego, że bardzo dobrze zna się z wpływowym europosłem Tomaszem Porembą, bliskim doradcą prezesa wszystkich prezesów. Nie wykluczamy więc, jakiegoś spektakularnego awansu ministerialnego, lub objęcia zacisznego gabinetu marszałka, tudzież innego wojewody (szczególnie, że każdy z nich może się wkrótce zwolnić). Na naszego nosa o Leśniaku w polityce jeszcze usłyszymy, ku irytacji i przy dużej dawce nerwowości jego kolegów i koleżanek partyjnych z okręgu.

Elżbieta Zielińska – w naszym pluralistycznym zestawieniu nie mogło zabraknąć kobiety. Oto i Ona. W poprzednich wyborach nikomu nie znana w polityce jedynka Kukiz’15 brawurowo zdobyła mandat w okręgu, w którym zwyczajowo przysługiwał on PSLowcom. Potem było już tylko gorzej. Najpierw musiała opędzać się od wrogów we własnej partii, którym solą w oku była młoda, nieźle wykształcona i potrafiąca zachować się przed kamerami kobieta. Później dała się omotać duetowi Handzel@Bochenek, popierając tego pierwszego w wyborach prezydenckich w Sączu, wbrew nie tylko zdrowemu rozsądkowi, lecz także instynktowi samozachowawczemu. Na koniec pozwoliła się wzorcowo ograć PiSowcom, którzy na listę ją i owszem wpuścili, lecz zepchnęli do drugiej dziesiątki, co ograniczyło szanse na wzięcie mandatu praktycznie do zera. Trzeba jednak przyznać, że zdobyty wynik ujmy jej nie przynosi i z duża dozą prawdopodobieństwa przyjmujemy, że na salonach krajowej polityki, uzbrojona w dużo bardziej odporną na ciosy zbroję, a także dużo lepszych doradców jeszcze ją zobaczymy.

P.S
Chcieliśmy w tym miejscu posypać głowę popiołem. O ile w punkt trafiliśmy z typowaniami do Sejmu (kto nie wierzy odsyłamy do naszego tekstu „Szczęśliwa Dziesiątka”) to w przypadku Senatu intuicja nas zawiodła po całości. Niestety okazało się – ku naszemu dużemu rozczarowaniu, – że szyld, a nie ludź jest najważniejszy. Bo, jak inaczej wytłumaczyć zwycięstwo Durlaka, którego oprócz rodziny i garstki znajomych nikt w okręgu nie znał? To swoisty fenomen. Wygrała partia uważana za jedyną słuszną w naszym regionie, a nie ktoś, kto ją reprezentował. Mógł ją reprezentować ktokolwiek. To tak pod rozwagę tym, którzy wciąż uważają okręgi jednomandatowe (a takowe są w wyborach senackich) za panaceum na wszelkiej maści partyjniactwo…

Dr Hyde & Mr Jekyll
fot. Pixabay.com

Komentarze Facebook
Zobacz również
1 komentarz
  1. xaxa121 pisze

    Elżbieta Zielińska- Zielinska to taka naiwna panna. Zmienia obozy jak rękawiczka, czyli nie ma żadnych swoich poglądów. Szkoda na taką osobę oddawać glosy, bo dziś jest w PSL, by po wyborach zmienić opcję na np PO lub PIS. I pokazać wyborcy śroodkowy palec. Niech się zajmie wychowywaniem dzieci chyba, że jakaś posadka miejska jej przypadnie w ramach rekompensaty od wodza.

Zostaw odpowiedź