miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Jak to z tym stadionem Sandecji było [Analiza]

2 4 924

To już taka nasza świecka tradycja, że stadiony zamiast do gry w piłkę nożną, służą w naszym kraju do „topienia”. I to dosłownie. Na Stadionie Narodowym utonęła kiedyś reprezentacja Polaków. Czy na stadionie Sandecji oprócz pieniędzy nas wszystkich i nadziei dla biało-czarnych, utonie coś jeszcze? A może ktoś?

Czytaj również: Kto ma prawa autorskie do stadionu Sandecji Nowy Sącz? Mamy oświadczenie Jana Kosa!

Duma Sądecczyzny, Sączersi, Biało-Czarni. Sandecja Nowy Sącz, klub powstały w 1910 r. Jak każdy klub z taką tradycją, Sandecja przechodziła różne okresy. Raz było lepiej, raz gorzej. Jedno było zawsze niezmienne – wierni kibice, którzy poprzez miłość do barw trwali i wspierali. I, chociaż teraz wystawieni są na najgorszą próbę, wspierają nadal. O dniach chwały i dzisiejszej, smutnej rzeczywistości klubu można by – i należy dużo pisać, ale to następnym razem…

Dzisiaj o budowie stadionu Sandecji. Rozpoczęta w czerwcu 2021 roku największa inwestycja tej kadencji, pisząc delikatnie utknęła. Wykonawca – firma Blackbird zeszła z budowy. I nieważne jest obecnie, kto skuteczniej odstąpił od umowy i czyja racja jest „mojsza” – J. Kosa, czy L. Handzla. Wart pac pałaca. Gorzej, że nikt nic nie wie, za to wielu się stara, abyśmy nadal nic nie wiedzieli.

Jaki jest realny zakres wykonanych prac, na jakich warunkach został zaciągnięty kredyt, obciążający całe pokolenia sądeczan, ile już wydano, a ile jeszcze trzeba będzie wydać. Wreszcie, kiedy i jak ta mega afera się zakończy? Nie wie tego, a przecież powinien, sam inwestor, czyli podległa Ratuszowi spółka – Nowosądecka Infrastruktura Komunalna. Nie wiedzą tego przede wszystkim żyranci zaciągniętego na budowę stadionu kredytu, czyli wszyscy mieszkańcy Nowego Sącza.

Wszystko wskazuje na to, że poprzez nieudolność (oby tylko przez nią) ekipy obecnie rządzącej w mieście – pod przewodnictwem Ludomira Handzla – nie tylko kibice zapłacą ogromną cenę. Szacunkowy koszt oscyluje dziś wokół 100 milionów złotych, ale koszty ciągle rosną w sposób całkowicie niekontrolowany.

Im dłuższa staje się lista pytań o okoliczności związane z inwestycją, tym bardziej rozpaczliwe są próby zrzucenia przez winnych odpowiedzialności. Sięgnięto tu po rozwiązanie klasyczne, czyli – to nie my, to oni. A konkretnie… poprzednik.

Pomóc w tej żenującej grze spróbował  Adam Kaczyński z firmy S-Sport, który udzielił jednemu z lokalnych mediów wywiadu pod tytułem: Nasza firma wybudowałby stadion do 2019 r. Prezydent Nowak unieważnił przetarg – KLIK. Zawarte w nim sformułowania wprost obarczają winą za obecny stan rzeczy Ryszarda Nowaka. W rozmowie czytamy m.in.: „To chyba był rok 2017. Wtedy nasza oferta opiewała na kwotę ok. 60 mln zł. a stadion miał mieć pojemność na 8,5 tys. widzów. Miasto natomiast przeznaczyło w przetargu na ten cel 50 mln zł. Z tego powodu ówczesny prezydent Ryszard Nowak stwierdził, że poszuka tańszego rozwiązania i unieważnił przetarg” – mówił A. Kaczyński. 

I tyle w tym materiale prawdy. Potem czytamy bowiem m.in. „Jeszcze przed pandemią stadion byłby wybudowany albo przynajmniej na ukończeniu”. I moje ulubione: „Tym mocniej zdumiewa w tym kontekście, iż w 2017 r. unieważniono przetarg z S-Sport, która posiadała na koncie wiele sztandarowych inwestycji w polskim futbolu. Firma kierowana przez A Kaczyńskiego uczestniczyła w realizacji m.in.: stadionów Olimpijskiego i Miejskiego we Wrocławiu, Stadionu Narodowego w Warszawie, stadionu Górnika Zabrze, Stadionu Śląskiego, Widzewa Łódź, Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, Zagłębia Sosnowiec i GKS-u Tychy”.

Brzmi imponująco i budzi pewnie zaniepokojenie czytelnika decyzjami ówczesnych władz. Szkopuł w tym, że autor, delikatnie mówiąc, oszczędnie obchodzi się z prawdą. Otóż, S-Sport, nawet jak doliczymy „dorobek” jej prawnej poprzedniczki, czyli firmy S-Print 2, dorzucił do tych imponujących inwestycji jedynie drobne kamyczki. Jak bowiem inaczej nazwać montaż krzesełek na trybunach, czy wydruk samych na nie numerków?

W Nowym Sączu ta firma, której maksymalny kapitał w „szczytowym okresie rozwoju” wyniósł 102.000 zł (słownie sto dwa tysiące) chciała być, a jakże, generalnym wykonawcą inwestycji wartej dziesiątki milionów złotych. Przypomina to Państwu jakąś znaną sadecką historię? Pewnie, że przypomina, tylko ciąg dalszy inny.

W 2017 ówczesny Prezydent unieważnił przetarg, posługując się formalnym powodem w postaci przeznaczenia na realizację zadania kwoty mniejszej, niż najniższa zaoferowana. Ale dzisiaj R. Nowak potwierdza, że faktycznym powodem decyzji był brak wiarygodności oferenta oraz troska o miejskie pieniądze. Nasze pieniądze…

Historia firmy S-Sport i twarde fakty pokazały, że ówczesna ekipa ratuszowa wykazała się rozsądkiem i dbałością o interes publiczny. Biznesowy szlak firmy S-Sport, naznaczony bowiem został licznymi klęskami, a jej wiarygodność to poziom holenderskich depresji.

Historia Pana K. znalazła  dalszy ciąg, na nasze szczęście w innych miastach. S-Sport, po fiasku brawurowej misji w Nowym Sączu, został generalnym wykonawcą paru inwestycji, które pozostawił… rozgrzebane i niedokończone. Mowa o aferalnych budowach stadionów w Bytomiu oraz w Białej Podlaskiej. I znów, czy ten scenariusz czegoś Państwu nie przypomina? Odsyłamy do internetu, podobieństwa do naszej sytuacji łatwo dostrzegalne. W cytowanej publikacji o „zmarnowanej szansie” zabrakło nie tylko tych „szczegółów”. Nie było tam też wzmianki, że firmę S-Sport łatwo znaleźć w rejestrach dłużników, zaś w KRS odszukamy kilkanaście wpisów dotyczących zaległości podatkowych „znanego budowniczego polskich stadionów”.

Wszystko wskazuje więc na to, że prezydent Ryszard Nowak wykazał się przezornością i odpowiedzialnością prawidłowo weryfikując potencjalnego partnera. Miał  wiedzę oraz wolę, na podstawie których podjął trudną decyzję. Na nasze, sądeczan szczęście!

Z danej szansy, źle jednak skorzystał jego następca. Jeśli bowiem na pytania w tej sprawie zasługuje Nowak, to co powiedzieć o obecnym prezydencie i ludziach, na których zrzucił to trudne zadanie?

Lista pytań do nich stale rośnie, ale wiarygodne odpowiedzi nie padają.

Pozostało nam tylko czekać na pojawienie się kolejnych  bilbordów z uśmiechnięta twarzą L. Handzla, lecz nowym hasłem – l „Utopiłem Twoje miliony. Udowodniłem, że się da. Proszę o wyrozumiałość”.

 

Komentarze Facebook
Zobacz również
2 Komentarze
  1. Rafał pisze

    Nie dziwię się, że w tym DTS24 takie rzeczy redaktor naczelny Molendowicz wypisuje. Toż to pospolita „gdzinówka” jest 😉

  2. Mateusz pisze

    Za ten stadion to powinien wykonawca iść do roboty i nauczyć się robić bo to dlamnie jest osobą niepełnosprawna jak ktoś wygrywa przetarg i nie wywiązuje się to jakis debil jak można być takim głupkiem jak on i on prowadzi działalność

Zostaw odpowiedź