miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

„Szybkie przyjęcie euro nie jest w interesie polskiej gospodarki”

0 1 915

Jakie wnioski możemy wyciągnąć po 10 latach funkcjonowania euro na Słowacji? O wprowadzeniu euro u naszego południowego sąsiada oraz o tym, co ewentualna decyzja o przystąpieniu Polski do strefy euro zmieni dla przedsiębiorców z Sądecczyzny i Podhala rozmawiamy z Andrzejem Gutem-Mostowym, byłym posłem – przewodniczącym sejmowej Komisji Turystyki,  przedsiębiorcą i wiceprzewodniczącym Rady Programowej ds. Rozwoju i Promocji Turystyki w Małopolsce.

 

Czytaj również: Karpacki Festiwal Archeologiczny „Dwa Oblicza”

 

GK: W tym roku mija 10 lat od wprowadzenia euro na Słowacji. Jako ówczesny przewodniczący Polsko-Słowackiej Grupy Parlamentarnej był Pan świadkiem przygotowań do przyjęcia nowej waluty.
Andrzej Gut-Mostowy: Tak, to dobry rok na podsumowanie doświadczeń Słowacji z wprowadzenia euro, a przy okazji na przeanalizowanie strefy euro w kontekście pamiętnego kryzysu sprzed kilku lat. Dlatego z Wicemarszałkiem Województwa Małopolskiego Tomaszem Urynowiczem zorganizowaliśmy konferencję i debatę „Euro – zagrożenie czy szansa dla przedsiębiorców?”. Sprawa ta ma fundamentalne znaczenie dla wielu pokoleń Polaków, dlatego prelegentami zgodzili się być Wicepremier dr Jarosław Gowin, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych dr Marek Dietl, dr Marcin Kędzierski z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz Dyrektor Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej dr Krzysztof Głuc.

 

GK: Dlaczego konferencję zorganizowaliście akurat w Nowym Targu?
Andrzej Gut-Mostowy: Bo to symboliczne miejsce. 10 lat temu razem z ambasadorem Słowacji, przedstawicielami Narodowego Banku Słowackiego i Mennicy Słowackiej zorganizowaliśmy w Nowym Targu konferencję „Droga Słowacji do euro”. Dlatego to właśnie tu powinniśmy po dekadzie podsumować funkcjonowanie euro u naszych południowych sąsiadów i sprawdzić, jaki wpływ na gospodarkę Słowacji miało wprowadzenie nowej waluty. Nie bez znaczenia jest też fakt, że na Sądecczyźnie i Podhalu funkcjonują branże, których rentowność może się zasadniczo zmienić, gdyby euro zostało wprowadzone w Polsce. Są to przede wszystkim branża turystyczna, która dostarcza najwięcej miejsc pracy, handel przygraniczny i branża transportowa. Jak ważny jest to temat dla naszego regionu, pokazała duża liczba przedsiębiorców, którzy wzięli udział w konferencji. Wielu z nich podkreślało, że tak merytoryczne spotkanie było bardzo potrzebne. Całą debatę można obejrzeć na stronie internetowej mostowy.pl i na moim profilu na Facebooku.

 

Konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród przedsiębiorców i samorządowców

 

GK: Wróćmy do Słowacji. Od 2009 r. obserwował Pan z bliska cały proces wprowadzenia euro. Jak Słowacy poradzili sobie z tym wyzwaniem?
Andrzej Gut-Mostowy: W kwestiach organizacyjnych Słowacja poradziła sobie bardzo dobrze. Natomiast w opinii ekonomistów Słowacy wprowadzili euro po kursie niekorzystnym do ich ówczesnej waluty – korony słowackiej. W efekcie siła nabywcza gospodarstw domowych znacząco spadła i Słowacy zaczęli jeździć na zakupy do Polski.

 

GK: Jakie skutki gospodarcze przyniosło wprowadzenie euro na Słowacji?
Andrzej Gut-Mostowy: Nastąpił silny wzrost bezrobocia, które przed wprowadzeniem euro było na poziomie 9,6 proc., aby osiągnąć  14 proc. przez kolejne trzy lata  po wprowadzeniu. Są branże, jak np. samochodowa, które odnotowały dobrą koniunkturę. Natomiast branża turystyczna w ciągu trzech pierwszych lat przeżyła spadek przyjazdu turystów z Polski, Węgier i Czech o 20-25 proc. Spowodowało to spowolnienie rozwoju inwestycji turystycznych na Słowacji. Odwrotne zjawisko zaobserwowano po polskiej stronie, gdzie dynamiczny wzrost ruchu turystycznego zaowocował nowymi inwestycjami, takimi jak aquaparki czy stacje narciarskie. Nawet główny słowacki inwestor turystyczny Tatry Mountain Resorts kilka lat temu ogłosił, że największe nakłady inwestycyjne planuje w Polsce: w Szczyrku i Chorzowie.  Na temat ogólnych skutków gospodarczych wprowadzenia euro na Słowacji zdania są podzielone.

 

GK: Czyli polscy przedsiębiorcy trochę wygrali na wprowadzeniu euro na Słowacji?
Andrzej Gut-Mostowy: Zdecydowanie tak. Tereny przygraniczne zyskały na masowych przyjazdach Słowaków do Polski na zakupy. Widać to szczególnie w dni jarmarku w Nowym Targu i Jabłonce. Także supermarkety i sklepy budowlane są oblegane przez naszych południowych sąsiadów , których jest także coraz więcej jako turystów.

 

Wicepremier Jarosław Gowin przekonuje, że za rządów Zjednoczonej Prawicy euro w Polsce nie zostanie przyjęte

 

GK: Pamiętamy kryzys rządowy w 2011 r., który z powodu euro doprowadził do rozwiązania słowackiego parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów.
Andrzej Gut-Mostowy: Słowacja, będąc w strefie euro, musiała dołożyć się do ratowania Grecji i pozostałych krajów dotkniętych kryzysem w kwotach liczonych w miliardach euro. Było to ponad siły ówczesnego rządu. Pamiętam jak Premier Słowacji Iveta Radičová mówiła: „Słowacy nie pozwolą nam dokładać się do pakietu pomocowego dla Grecji, bo Grek zarabia trzy razy więcej, a greckie emerytury są cztery razy wyższe niż słowackie”. Pozostałe kraje strefy euro starały się „wytłumaczyć” Słowacji konieczność udziału w pakiecie pomocowym. Gdy część koalicji rządowej kategorycznie odmówiła pomocy, opozycja zaproponowała wsparcie rządu za cenę przedterminowych wyborów w marcu 2012 r.

 

GK: Czy tamten kryzys strefy euro czegoś nas nauczył?
Andrzej Gut-Mostowy: Praktyka potwierdziła tezę tych ekonomistów, którzy uważają, że strefa jednej waluty w krajach o różnym poziomie rozwoju gospodarczego nie sprawdza się i wcześniej czy później dochodzi do napięć. Dobitnie mówił o tym na konferencji w Nowym Targu Prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl. Dziś takie kraje jak Grecja, Włochy czy Hiszpania mówią, że zdecydowanie lepiej poradziłyby sobie z kryzysem, gdyby miały własną walutę.

 

GK: Czy Polska jest zobowiązana do przyjęcia euro?
Andrzej Gut-Mostowy: Wstępując do Unii Europejskiej Polska zobowiązała się do przyjęcia wspólnej waluty, nie ma natomiast określonego jakiegokolwiek horyzontu czasowego. Spośród wszystkich członków UE dwa państwa – Dania i Wielka Brytania – zastrzegły sobie w traktatach, że nie muszą przyjąć euro. Szwecja także wciąż utrzymuje swoją koronę. Współpraca w ramach Unii Europejskiej jest wielką wartością, ale czym innym jest udział w strefie walutowej euro. Decyzja Polaków o przyjęciu euro powinna być podyktowana tylko i wyłącznie naszym interesem, zwłaszcza że będzie to decyzja nieodwracalna, której skutki odczuwać będą wszystkie następne pokolenia.

 

GK: Czy to zatem dobry moment, by w Polsce euro zastąpiło złotówkę?
Andrzej Gut-Mostowy: Po pierwsze musimy się zastanowić, czy perturbacje, które dotknęły strefę euro i Słowację, mogą się powtórzyć. Natomiast patrząc na polską gospodarkę ,posiadanie własnej waluty jest ważnym instrumentem utrzymywania konkurencyjności polskiej przedsiębiorczości. W czasach kryzysu osłabienie waluty daje możliwość przeżycia rodzimym przedsiębiorcom. Może to mieć zasadnicze znaczenie dla eksporterów, np. mebli czy jabłek. Wszelkie apele  niektórych polityków i ekonomistów o szybkie przyjmowanie euro nie są w interesie polskiej gospodarki.

 

GK: A w interesie naszego regionu?
Andrzej Gut-Mostowy: Jeśli przyjmiemy euro, turystyka i handel przygraniczny odczują poważny spadek obrotów. Najgorsze jest to, że na zawsze.

 

Nagranie z konferencji i debaty „Euro – zagrożenie czy szansa dla przedsiębiorców?”, w której udział wzięli Wicepremier dr Jarosław Gowin, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych dr Marek Dietl, Dyrektor Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej dr Krzysztof Głuc i dr Marcin Kędzierski z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego można zobaczyć na stronie www.mostowy.pl oraz na www.fb.com/andrzej.gutmostowy

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź