miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Rafał Maćkowski – biegający ambasador regionu

0 1 049

Dla jednych bieganie to tylko zwykła aktywność fizyczna. Dla innych stało się pasją rozlewającą się na inne sfery życia. Jednym z takich zapaleńców jest Rafał Maćkowski – jeden z Ambasadorów Festiwalu Biegowego odbywającego się w Piwnicznej- Zdroju. Biegacz, który za kilkunastoletnią przygodę ze swoim ulubionym sportem kilkukrotnie został kilkukrotnym finalistą Plebiscytu na Najpopularniejszego Sportowca Sądecczyzny.

Czytaj również: Tomasz Michałowski: Piwniczna-Zdrój musi wstać z kolan! Będziemy jak Muszyna!

Jest Pan doświadczonym biegaczem, któremu nie straszna żadna trasa i żaden dystans. Jak to się stało, że bieganie po naszym uzdrowisku stało się Pana ulubionym zajęciem?

Bieganie w Piwnicznej to dla mnie nie tylko sport, ale, przede wszystkim, pasja i sposób na relaks. Tereny tutaj są naprawdę wyjątkowe – różnorodność tras, piękne krajobrazy i czyste powietrze to idealne warunki dla każdego biegacza.

Zaryzykuję stwierdzenie, że w pełni profesjonalnych tras przeznaczonych tylko dla biegaczy jest tu raczej niewiele. Jak przekonałby mnie Pan, że jednak jestem w błędzie?

Piwniczna oferuje trasy dla biegaczy na każdym poziomie zaawansowania. Osobiście uwielbiam trasy prowadzące przez Beskid Sądecki, gdzie można podziwiać malownicze krajobrazy i cieszyć się ciszą. Dla tych, którzy szukają większych wyzwań, polecam szlaki górskie, które są bardziej wymagające, ale dają ogromną satysfakcję.

Czyli potencjał jest?

Uważam, że Piwniczna ma ogromny potencjał, by stać się stolicą biegania w Polsce. Oprócz idealnych warunków do treningów, mamy tu także doskonałą bazę noclegową, infrastrukturę oraz pasjonatów biegania, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą. Festiwal Biegowy przyciąga coraz więcej uczestników, co pokazuje, że zainteresowanie bieganiem w tym regionie rośnie.

Załóżmy zatem, że jestem kimś, kto dopiero przymierza się do rozpoczęcia biegania. Kupiłem już wygodne buty, wymyłem bidon na wodę, siadam nad mapą i myślę: gdzie mogę jechać, żeby nikomu nie wpaść pod koła. Wybieram Piwniczną i…?

…i trafiam pod właściwy adres. Dla tych, którzy preferują bieganie po asfalcie i jeszcze nie do końca radzą sobie w górach, proponuję trasę po Piwnicznej z pięknym widokiem na góry.  Możemy zaparkować samochód na parkingu przy Nakle i wyruszyć  w lewo na ścieżkę na Nakle, żeby następnie odbić na mostek nad rzeką i następnie biec wzdłuż Popradu, którego szum będzie umilał nam trening a oczy cieszyć będą lasy, polany, piękne góry. Z parkingu możemy odbić również w prawo, przebiec przez most „garbaty” i pobiec w stronę prawą gdzie również będziemy biec wzdłuż Popradu u podnóża góry Kicarz, gdzie dobiegając do skrzyżowania naprzeciwko szkoły podstawowej otwiera się kilka możliwości. Można zrobić mniejsze bądź większe pętle.  Wszystko to z minimalnymi wzniesieniami, lecz z nieustającymi widokami.

Gdyby jednak okazało się, że bieganie po mieście zaczyna mnie nudzić?

Jeśli ma się już minimalne doświadczenie i poznało się swój organizm na tyle dobrze, że nie będziemy bali się podnieść sobie poprzeczkę, wówczas warto ruszyć w góry. Gdzie jak gdzie, ale w Piwnicznej i okolicznych miejscowościach jest w czym przebierać i to do woli. Mniej zaawansowani mogą robić krótkie trasy po ścieżkach na zboczu Kicarza z którego możemy wybiec na pobliskie polany. Roztacza się z nich piękny widok na Dolinę Popradu. Bardziej zaawansowani mogą wyruszyć w stronę rynku następnie wskoczyć na szlak na Niemcową, Wielka Rogacz, Radziejową, następnie wrócić do Wielkiego Rogacza i zbiec na Obidzę i do Piwnicznej.  To tylko przykład tras jednych i drugich. Tak na prawdę są ich dziesiątki o różnym stopniu trudności.

Skoro mówimy o potencjale Piwnicznej w kontekście biegania, czy uważa Pan, że warto byłoby inwestować w tę dyscyplinę w regionie? Wydaje się, że nie generuje ona dużych kosztów, być może jedynie symboliczne, takie jak wytyczenie i oznakowanie tras. A takie trasy mogą pełnić podwójną funkcję – służyć rekreacji mieszkańców i turystów oraz stanowić trasę dla zawodów o różnym stopniu profesjonalizmu.

W zupełności zgadzam się z tym podejściem. Inwestycja w bieganie jest stosunkowo niska w porównaniu z innymi dyscyplinami sportowymi, a korzyści są ogromne. Oznakowane trasy biegowe służą nie tylko biegaczom, ale również turystom czy rodzinom na spacerach. Organizując zawody, możemy przyciągnąć ludzi z różnych części Polski, co dodatkowo wpłynie na rozwój turystyki w Piwnicznej. W moim przekonaniu to inwestycja, która przyniesie same korzyści zarówno dla miasta, jak i dla jego mieszkańców.

Dzięki trzem edycjom Festiwalu Biegowego Piwniczna faktycznie zaczęła być zauważalna na sportowej mapie Polski. Jak to zwykle było nie obyło się bez głosów sprzeciwu ze strony części mieszkańców. Czy uważa Pan, że gmina powinna kontynuować tę inicjatywę, dodając własne wydarzenia i aktywnie promować oraz rozwijać bieganie w regionie?

Zdecydowanie tak! Inicjatywa pana Berdychowskiego była katalizatorem dla biegania w Piwnicznej, ale teraz kluczowa jest kontynuacja tych działań. Gmina ma ogromny potencjał, aby przyciągnąć jeszcze więcej biegaczy i turystów, a regularne wydarzenia biegowe mogą stać się jej wizytówką. Oczywiście, Festiwal Biegowy to znakomity start, ale warto pomyśleć o kolejnych imprezach, treningach dla mieszkańców czy nawet biegowych weekendach. Współpraca z lokalnymi przedsiębiorcami, tworzenie pakietów dla biegaczy czy promocja regionu w kontekście aktywnego wypoczynku mogą przynieść naprawdę wiele korzyści dla całej społeczności.

Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że dzięki Pana działaniom, Piwniczna stanie się prawdziwym rajem dla biegaczy.

Dziękuję. Mam taką nadzieję i pracuję nad tym każdego dnia.

 

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź