miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Kto, kogo, jak i dlaczego ? O wodzie raz jeszcze [Felieton] [nie Tylko dla dorosłych]

0 883

Ponieważ wojenna wrzawa wokół cen wody i ścieków nie milknie, nie możemy obok tego faktu przejść obojętnie i swoją cegiełkę do ogólnomiejskiego napieprzania się w tej sprawie dołożyć musimy. Z tym, że nas najbardziej interesuje – co już w poprzednim tekście podkreślaliśmy  – kto kogo w tej zabawie w konia (delikatnie rzecz ujmując) robi.

 

Czytaj również: Małpy z brzytwą – czyli kto z kogo robi debila… [Felieton]

 

Kolejnym akordem omawianych wydarzeń było nadzwyczajne walne zgromadzenie udziałowców Sadeckich Wodociągów, na którym to miłościwe nam panujący prezydent Handzel wyjął asa z rękawa, a nawet asy dwa.

Tym pierwszym była opinia szacownego profesora z branży wod-kan , w której dowodził, że ceny za wodę to ceny maksymalne, a nie sztywne, innymi słowy, że spółka – jak tylko chce – może cenę za wodę i ścieki obniżyć i wszystko to lega artis. Za wspomnianą opinią Handzel rzucił na stół projekt uchwały tworzącej kapitał rezerwowy w wysokości 3 baniek, z której to właśnie kwoty miały by pochodzić pieniądze na pokrycie strat wynikających z obniżenia przez spółkę cen dla nowosądeczan.

Pozostali wspólnicy opinie i projekt uchwały zobaczyli pierwszy raz na oczy dopiero w czasie zgromadzenia wspólników, więc nie dziwota, że podrapali się po głowach i czym prędzej przegłosowali przerwę w obradach na dobre trzy tygodnie, żeby z propozycjami Handzla móc się spokojnie zapoznać.

Jaki będzie efekt końcowy? Można z góry założyć, że żaden. Dalej, my w Sączu będziemy bulić za wodę i ścieki, jak za przysłowiowe zboże. Dlaczego? Otóż z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością możemy założyć, że za chwilę pojawi się kontropinia równie szacownego eksperta branżowego, w której wywiedzie, że ceny nie są cenami maksymalnymi, lecz właśnie sztywnymi i spółka zgodnie z prawem nie może jej zmienić.

Jest to tym bardziej pewne, że podobne stanowisko wyraża zarówno Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie (zrzeszająca firmy branży wod-kan z całego kraju), jak i tzw. Regulator, czyli instytucja kontrolująca i zatwierdzająca taryfy – Wody Polskie. Zresztą kto choć trochę „siedzi’ w temacie doskonale wie, że przyjęcie za wykładnie prawa opinie dostarczoną przez sądecki ratusz spowodowałoby rewolucję nie na skalę miasta, czy województwa, lecz całego kraju i byłoby ciosem śmiertelnym dla całej branży powodując perturbacje nie mniejsze (a raczej większe), niż ma to obecnie miejsce w branży śmieciowej (co za chwilę we własnych kieszeniach w Sączu odczujemy).

Po drugie – i co zdaje się ważniejsze – przyjęcie propozycji Handzla miałoby takie skutki, że różnicowałoby klientów spółki na lepszych (tym, którym sama spółka dopłaca) i gorszych (których spółka ma w nosie i im muszą dopłacać gminy).To z punktu widzenia prawa jest niedopuszczalne, a nawet jakby było to przecież pozostali wspólnicy (włodarze sąsiednich gmin) nie są idotami.

W tym samym momencie cofnęli by dopłaty z własnych budżetów samorządowych i zażądali tego samego, co Handzel od spółki. Logiczne? Prawda. No tylko wtedy spółka musiała by dopłacić do wody i ścieków nie trzy bańki (i to tylko w tym roku), tylko z baniek dwadzieścia , a stąd już prosta droga do plajty spółki i kłopotów, o których zwykłemu śmiertelnikowi się nawet nie śni (przedsmak tego typu kłopotów odczuwają np. mieszkańcy Chełmca, warto zapytać).

I tu rodzi się pytanie. Czy Handzel o tym nie wie? Czy nie zdaje sobie sprawy, że ta zabawa może mieć skutki  tragiczne dla miasta i jego mieszkańców? Otóż doskonale wie. On też nie jest idiotą , po prostu robi to, co robi, doskonale zdając sobie sprawę, że jego propozycja nie ma prawa bytu, i że bez powrotu dopłat do wody i ścieków ze strony miasta, cena musi pozostać na poziomie tych ponad 16 zeta. On goni króliczka, wiedząc, że go nie złapie. I teraz odpowiedzcie  sobie Państwa sami, kto kogo w konia robi…

Dr Hyde  &  Mr Jekyll
fot. Pixabay.com

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź