miastoNS
Portal informacyjny | Nowy Sącz

Oświatowy kanibalizm [Felieton]

0 2 054

Początek obecnej kadencji władz ratuszowych rozpoczął się jedną, lecz bardzo spektakularną porażką. Jednak znany z zawziętości – szczególnie w stosunku do swoich politycznych wrogów – prezydent Ludomir Handzel nie odpuszcza. I tak po równo roku powraca temat likwidacji Szkoły Podstawowej nr 1. I znów będzie potrzebna uchwała intencyjna Rady Miasta (tym razem może ona przyjść, bo na nasze oko Handzlowi udało się kupić radnego/radnych z większościowego do tej pory klubu PiS) i znów będą protesty rodziców i nauczycieli i znów przez kilka tygodni temat będzie rozgrzewać lokalne media.

 

Czytaj również: Sądecka Syberia [Felieton]

 

Na koniec opinie musi wydać Kuratorium Oświaty w Krakowie i jakoś tak mamy dziwne, graniczące z pewnością przekonanie, że nie będzie to opinia po myśli sądeckich włodarzy (a trzeba wiedzieć, że bez tej pozytywnej opinii, ani rusz). Ale w całej już ponad rocznej „epopei” dwie rzeczy są bardzo ciekawe, choć zupełnie innej materii…

Po pierwsze dwugłos władzy. W żadnym przypadku nie podejrzewamy naszych włodarzy o manipulację lub bezczelne kłamstwa. Co innego mówiła jeszcze miesiąc temu odpowiedzialna, jakby nie było za oświatę wiceprezydent Magdalena Majka, która na spotkaniu z rodzicami deklarowała brak jakichkolwiek prac zmierzających do likwidacji placówki. Natomiast zupełnie co innego w piśmie do posła Patryka Wichra deklaruje jej przełożony prezydent Handzel. A i owszem chce on likwidacji szkoły i swoim zwyczajem argumentuje to racjonalnością rozmieszczenia sieci placówek oświatowych, przeładowaniem I LO, któremu dodatkowe sale są niezbędne (tak jakby inne szkoły średnie nie były przeładowane) i tym podobnymi kwestiami. Ta rzecz jest o tyle ciekawa, iż pierwszy bodajże raz zdarza się, aby z Ratusza płynęły tak różne przekazy. Wypadek przy pracy  PRowców miłościwie nam panującego, czy faktyczna – w końcu w cywilizowanym świecie normalna – różnica poglądów decydentów. Stawiamy niestety na to pierwsze, wiadomo dlaczego.

Druga kwestia jest równie znamienna, choć jak wspomnieliśmy zupełnie innej natury. Otóż w ogóle w tej dyskusji nie słychać głosu środowiska nauczycielskiego i dyrektorskiego innych sądeckich szkół. Brak jakiejkolwiek solidarnościowej postawy ze strony tego środowiska jest znamienny. Szczególnie, w kontekście tego, ze likwidowana szkoła ma zostać zjedzona przez inną czyli przez I LO im J. Długosza. Jedna szkoła ma przejąć substancję materialną drugiej. Oczywiście, „Jedynka” to szkoła z tradycjami i mającą swoją markę. Jednak na pewno nie jest to ani Liceum Krzemienieckie (z absolwentami typu Słowacki), ani sandomierskie Collegium Gostiniannum (ba, tu lista zasług i absolwentów jest taka, że rok by minął, aby wszystkich wymienić), czy w końcu najstarsze w Polsce – bo liczące prawie 470 lat (!) Liceum Hugo Kołłątaja w Pińczowie.  Po prostu dobry poziom, trochę olimpijczyków, klasy prawie 40 osobowe i nauka do nocy (Polska, a także nowosądecka normalność). Trudno jej nawet szukać w pierwszej setce najlepszych w kraju, czy nawet w Małopolsce, a w świeżutkim rankingu Perspektyw 2020 nawet w samym Sączu trzy licea są wyżej notowane (Akademickie, Jezuickie i Splot) , więc z wyjątkowością i koniecznością „doposażenia” właśnie jej nie ma co przesadzać. W innych sądeckich szkołach średnich jest podobnie. Wygląda więc, że to tylko pretekst, żeby kosztem jednych, dać coś (w tym przypadku budynek) innym. I dlatego właśnie głos z tego środowiska powinien być dobitny, powinien ująć się za likwidowaną szkołą i zwalnianymi nauczycielami. Głos dyrekcji i nauczycieli I Liceum im. Jana Długosza mógłby wiele znacznyć – przynajmniej w wymiarze moralnym – w toczącej się dyskusji. Ale jakoś tego głosu nie słychać….

Dr Hyde & Mr Jekyll
fot. archiwum

Komentarze Facebook
Zobacz również

Zostaw odpowiedź